Okazywanie emocji
Żyjemy w czasach intensywnych przemian. Na naszych oczach zmienia się świat, i to nie tylko w wymiarze technologicznym, ale także kulturowym.
Wiele zachowań, które kiedyś traktowaliśmy jako nie do przyjęcia, obecnie postrzegamy w sposób odmienny. To, co kiedyś było przejawem nietaktu (np. spontaniczne okazywanie emocji w towarzystwie), współcześnie często traktujemy jako przejaw swoistej naturalności, otwartości i szczerości danej osoby. W tradycyjnym ujęciu savoir-vivre’u okazywanie jakichkolwiek uczuć i emocji – szczególnie nadmiernych – było dużym nietaktem.
Kultura wymagała panowania nad swoimi reakcjami i zachowaniem. Przyjęło się uważać, że brak panowania nad emocjami charakteryzował ludzi prostych, nieobytych, bez stosownej pozycji społecznej i wykształcenia. Aczkolwiek i w tej mierze odnotowujemy liczne odstępstwa od powyższej reguły. Wielu powszechnie uznanych przedstawicieli elit słynęło wręcz z braku opanowania, z awanturnictwa i pieniactwa. Zatem jak
widać, stosowne zachowania nie są przypisane
ani do pochodzenia, ani do wykształcenia człowieka. Jest to cecha indywidualna będąca wypadkową wychowania, osobowości i inteligencji danej jednostki.
Współcześnie nawet publiczne dawanie upustu swoim emocjom w większości przypadków postrzegane jest jako przejaw swobody, luzu, „wyrazistości” i „atrakcyjności towarzyskiej”. Poprzez zachowania emocjonalne skuteczniej – świadomie lub nie – skupiamy na sobie uwagę otoczenia lub widzów (głośnym zachowaniem się podczas przyjęcia, śmiechem czy okrzykami zwrócimy na siebie uwagę gości). Czy te wszystkie zmiany obyczajowe są dobre, czy złe?
Krzysztof Tarnowski